To mój pierwszy post na blogu, wypadałoby się więc
przedstawić, przywitać i wyjaśnić pokrótce po co się tu przylazło i co ma się
do przekazania. Jestem Resh, mam 18 lat, zmagam się z zaburzeniami depresyjno-lękowymi.
O założeniu bloga myślę już parę dobrych lat, ale zawsze
brakowało mi albo chęci, albo motywacji, albo czasu albo zwyczajnie pomysłu, o
czym mam niby na takim blogu pisać.
Nadszedł jednak ten wiekopomny moment, w którym uznałam, że
posiadanie takiej małej cząstki internetu byłoby dosyć fajnym pomysłem na
autoterapię, rozprawienie się z własnymi małymi traumami, przepracowania
niektórych spraw, oswojenie własnej choroby. Nie myślcie jednak, że ten blog
będzie jakimś żałosnym emo-biadoleniem, co to to nie. Owszem będę tu poruszać
tematykę depresji, tego, jak wygląda życie z tą chorobą i różnymi jej
aspektami, ale nie mam zamiaru się do tego ograniczać, chcę, żeby ten blog
odzwierciedlał MNIE: będzie więc tutaj to, co zajmuje mnie w codziennym życiu:
muzyka, nauka, moje codzienne życie i trochę psychologii. Nie chcę zgrywać roli
jakiegoś misjonarza albo zbawcy ludzkości, ale byłoby mi również bardzo miło,
gdyby kilka osób po lekturze mojej pisaniny zmieniło podejście do chorych
psychicznie, także postaram się przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie w
najbardziej rzetelny i przystępny sposób, w jaki potrafię.
No ale koniec mojej gadaniny, przejdźmy do rzeczy
Czy wyobrażałeś sobie kiedykolwiek, jak wygląda życie osoby, chorej na depresję?
Jest pewien stymulator w formie gry, który ma pomóc uzmysłowić sobie, jak wygląda życie osoby z ciężką depresją. Link dla ciekawych . Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ani taka gra, ani milion kampanii społecznych ani tym bardziej moja pisanina nie jest w stanie do końca oddać stanu, który towarzyszy milionom chorym na całym świecie i który towarzyszył w najgorszym momencie również mi. Wynika to z tego, że depresja jest chorobą której nie widać, patrząc na taką osobę, nie widzisz tego, że ona powoli gaśnie, nie widzisz jej cierpienia, jej bólu bo to cierpienie wewnętrzne, psychiczne, a wiec inne, dziwne, nienormalne. Tutaj zahaczamy o inny temat rzekę, czyli uprzedzenia i mity krążące wokół depresji, ale to już temat na oddzielny post.
Ale, przechodząc do meritum, jak wygląda życie osoby z depresją?
1. To, co zwykle cieszyło i dawało szczęście, przestaje cię obchodzić
Początki tej choroby zazwyczaj wydają się niewinne.
5. Zaczniesz mieć problemy z pamięcią.
To, co zwykle nie sprawiało ci problemów: zacznie sprawiać. Jeśli już zmobilizujesz się jakoś do nauki lub jakiejkolwiek pracy intelektualnej, będzie zajmować ci to dwa razy więcej czasu i kosztować o wiele więcej energii. W końcu dojdziesz do etapu, kiedy nawet oglądanie filmów stanie się zbyt eksploatującym mózg przedsięwzięciem. W sytuacjach mocno stresowych będzie jeszcze gorzej: ponieważ twój mózg i tak jest zalewany kortyzolem, hormonem stresu przez całą dobę, w sytuacjach silne stresujących zwyczajnie stracisz głowę, pojawią się luki w pamięci itp. itd.
Chyba dobrnęliśmy do końca. Jestem pewna, że o czymś zapomniałam, ale wymieniłam najważniejsze objawy depresji, starając się opisać je w przekonujący i przystępny sposób.
Proszę was o jedno. Jeśli czytając ten tekst, większość lub wszystkie z opisanych punktów dopasowaliście do siebie, jeśli czujecie się podobnie, przeżywacie podobne problemy, NIE CZEKAJCIE AŻ BĘDZIE GORZEJ. Nie czekajcie na moment, aż nie będziecie w stanie podnieść się z łóżka. Jeśli macie wolę życia: szukajcie pomocy. Gdziekolwiek. Jeśli nie jesteście pewni, czy to depresja, czy nie: pójdzie chociaż do psychologa, lekarza pierwszego kontaktu, KOGOKOLWIEK, kto będzie w stanie ocenić, czy was stan jest normalny czy patologiczny. POZWÓLCIE SOBIE POMÓC!
Ale, przechodząc do meritum, jak wygląda życie osoby z depresją?
1. To, co zwykle cieszyło i dawało szczęście, przestaje cię obchodzić
Początki tej choroby zazwyczaj wydają się niewinne.
Pewnego dnia budzisz się i spostrzegasz, że życie nie jest już dla Ciebie
czymś atrakcyjnym, ciekawym. Przestają cię cieszyć aktywności, które do tej
pory sprawiały radość, obejrzenie ulubionego serialu, spędzanie czasu z
ukochaną osobą czy wyjście na długi spacer nie jest już niczym fajnym. Wraz z
rozwojem choroby pojawia się anhedomia, czyli całkowity brak zdolności do
odczuwania przyjemności, a następnie kompletna apatia, zobojętnienie, brak
jakichkolwiek pozytywnych, budujących uczuć. Świat staje się dla ciebie szary,
zamglony, pozbawiony czegokolwiek, co mogłoby cię uszczęśliwić.
2. Zmagasz się z bezzasadnym smutkiem, przygnębieniem,
poczuciem braku sensu
Nagle, bez wyraźnego powodu przestajesz wierzyć w to, że masz jakiekolwiek
zalety. Płaczesz całą noc w poduszkę, chociaż nic złego się nie stało.
Obwiniasz siebie o wszystkie nieszczęścia tego świata, czujesz się
podle, jesteś przekonany, że nie zasługujesz na życie. Pomimo
rozpaczliwych prób, nie potrafisz tego zmienić: nadal czujesz się jak wyrzutek,
ktoś zły, gorszy, niezasługujący na szczęście. W dalszych etapach choroby coraz
mocniej pragniesz śmierci: uważasz ją za wybawienie samego siebie od tego
okropnego bólu, który musisz znosić, możesz mieć również przekonanie, że twoje
odejście sprawi ulgę ludziom, którzy z tobą przebywają. Pojawiają się uporczywe
myśli samobójcze, nad którymi bardzo ciężko jest zapanować, a walka z chęcią
samounicestwienia się pochłania ogromną ilość energii, której i tak przecież
nie masz.
3. Nie masz siły na wykonywanie prostych, codziennych czynności
To, co było rutyną, staje się męczarnią i walką o przetrwanie. Nie masz siły na wstanie z łóżka, na zrobienie sobie śniadania, wbiegnięcie kilku stopni po schodach staje się wyzwaniem godnym superbohatera, o obowiązkach takich jak szkoła, praca, codzienne życiowe wyzwania nawet nie masz siły myśleć. Czujesz się, jakby przejechał po tobie czołg pancerny i zmiażdżył ci wszystkie kości i mięśnie, ale problem w tym, że nie boli cię żadna konkretna część ciała, więc nie możesz wziąć nawet głupiego ibupromu, który stworzyłby efekt placebo. Nic z tego, musisz dalej cierpieć i udawać przed wszystkimi wokół, że czujesz się ok, bo co powiesz, jeśli spytają, co cię boli? Mięśnie, głowa, dusza, życie?
4. Jeśli myślałeś, że sen przyniesie jakąś ulgę, to nic z tego.
Bo nie będziesz mógł zasnąć. Będziesz się kręcić na boki, przewracać, chodzić w kółko po pokoju. Nie pomogą ziołowe syropki, ciepłe mleko, oglądanie filmów do nocy. Będziesz czuł nieznośny ucisk w żołądku, trudne do zniesienia napięcie: to wina kortyzolu, który jest wydzielany przez twój mózg w nadmiarze w czasie depresji.
5. Zaczniesz mieć problemy z pamięcią.
To, co zwykle nie sprawiało ci problemów: zacznie sprawiać. Jeśli już zmobilizujesz się jakoś do nauki lub jakiejkolwiek pracy intelektualnej, będzie zajmować ci to dwa razy więcej czasu i kosztować o wiele więcej energii. W końcu dojdziesz do etapu, kiedy nawet oglądanie filmów stanie się zbyt eksploatującym mózg przedsięwzięciem. W sytuacjach mocno stresowych będzie jeszcze gorzej: ponieważ twój mózg i tak jest zalewany kortyzolem, hormonem stresu przez całą dobę, w sytuacjach silne stresujących zwyczajnie stracisz głowę, pojawią się luki w pamięci itp. itd.
6. Lubiłeś seks? No to przestaniesz mieć na to ochotę i siłę.
Depresja wyraźnie wpływa na życie seksualne. Obniżone libido jest jednym z podstawowych objawów depresji. Na początku pewnie po prostu stracisz zainteresowanie seksem, później nawet jeśli jakimś cudem będziesz ją miał, nie będziesz w stanie osiągnąć orgazmu czy nawet nie wejdziesz w stan pobudzenia seksualnego. Wynika to z bardzo prostej zależności: twój mózg w czasie depresji nie produkuje dostatecznej ilości serotoniny i dopaminy, a to właśnie te hormony "opowiadają" za pobudzenie, orgazm i seks jako taki. Nie mówiąc już o tym, że jak wspomniałam wyżej, w czasie depresji czujesz się wgnieciony w ziemię przez czołg, więc seks jako aktywności dość wyczerpująca i wymagająca zaangażowania fizycznego i emocjonalnego, zwyczajnie jest ponad twoje siły.
7. Gwałtownie przytyjesz/schudniesz bez wyraźnej przyczyny
Najczęściej chorzy na depresję chudną, nie mając siły i ochoty na jedzenie, zdarzają się jednak przypadki odwrotne: ja zajadałam depresję słodyczami i fast foodami, przez chorobę przytyłam nagle 7 kg.
Jeśli nie masz apetytu, analogicznie jedzenie przestaje mieć dla ciebie smak, nie cieszy cię, nie masz na nie ochoty, wszystko jest mdłe i takie same.
8. Zaczniesz się izolować i zamykać w swoich czterech ścianach
Przestaną cię cieszyć jakiekolwiek aktywności, przebywanie wśród ludzi, rozmowa z nimi. Ludzie, próbujący ci "pomóc", wyciągający na siłę z domu, będą cię irytować i drażnić, bo ty wcale nie będziesz miał ochoty gdziekolwiek wychodzić. Po setnej odmowie pójścia do kina, spotkania, rozmowy w końcu przestaną się starać. Zostaną tylko ci najbliżsi, którym najbardziej na tobie zależy.
A ty i tak będziesz wolał siedzieć z głową pod kocem niż rozmawiać z kimkolwiek.
Depresja wyraźnie wpływa na życie seksualne. Obniżone libido jest jednym z podstawowych objawów depresji. Na początku pewnie po prostu stracisz zainteresowanie seksem, później nawet jeśli jakimś cudem będziesz ją miał, nie będziesz w stanie osiągnąć orgazmu czy nawet nie wejdziesz w stan pobudzenia seksualnego. Wynika to z bardzo prostej zależności: twój mózg w czasie depresji nie produkuje dostatecznej ilości serotoniny i dopaminy, a to właśnie te hormony "opowiadają" za pobudzenie, orgazm i seks jako taki. Nie mówiąc już o tym, że jak wspomniałam wyżej, w czasie depresji czujesz się wgnieciony w ziemię przez czołg, więc seks jako aktywności dość wyczerpująca i wymagająca zaangażowania fizycznego i emocjonalnego, zwyczajnie jest ponad twoje siły.
7. Gwałtownie przytyjesz/schudniesz bez wyraźnej przyczyny
Najczęściej chorzy na depresję chudną, nie mając siły i ochoty na jedzenie, zdarzają się jednak przypadki odwrotne: ja zajadałam depresję słodyczami i fast foodami, przez chorobę przytyłam nagle 7 kg.
Jeśli nie masz apetytu, analogicznie jedzenie przestaje mieć dla ciebie smak, nie cieszy cię, nie masz na nie ochoty, wszystko jest mdłe i takie same.
8. Zaczniesz się izolować i zamykać w swoich czterech ścianach
Przestaną cię cieszyć jakiekolwiek aktywności, przebywanie wśród ludzi, rozmowa z nimi. Ludzie, próbujący ci "pomóc", wyciągający na siłę z domu, będą cię irytować i drażnić, bo ty wcale nie będziesz miał ochoty gdziekolwiek wychodzić. Po setnej odmowie pójścia do kina, spotkania, rozmowy w końcu przestaną się starać. Zostaną tylko ci najbliżsi, którym najbardziej na tobie zależy.
A ty i tak będziesz wolał siedzieć z głową pod kocem niż rozmawiać z kimkolwiek.
Chyba dobrnęliśmy do końca. Jestem pewna, że o czymś zapomniałam, ale wymieniłam najważniejsze objawy depresji, starając się opisać je w przekonujący i przystępny sposób.
Proszę was o jedno. Jeśli czytając ten tekst, większość lub wszystkie z opisanych punktów dopasowaliście do siebie, jeśli czujecie się podobnie, przeżywacie podobne problemy, NIE CZEKAJCIE AŻ BĘDZIE GORZEJ. Nie czekajcie na moment, aż nie będziecie w stanie podnieść się z łóżka. Jeśli macie wolę życia: szukajcie pomocy. Gdziekolwiek. Jeśli nie jesteście pewni, czy to depresja, czy nie: pójdzie chociaż do psychologa, lekarza pierwszego kontaktu, KOGOKOLWIEK, kto będzie w stanie ocenić, czy was stan jest normalny czy patologiczny. POZWÓLCIE SOBIE POMÓC!
Kończąc ten przydługi, powitalny post: to by było na tyle. Jeśli macie ochotę porozmawiać ze mną, podzielić się czymś, poprosić o radę, podrzucam maila: Jniemczycka@gmail.com


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz